Parafia Św. Wojciecha w Przasnyszu

Ciekawie napisane

Włodzimierz Zatorski OSB

Modlitwa uwielbienia. Refleksje nad IV częścią Katechizmu Kościoła Katolickiego

Modlitwa uwielbienia uważana jest za najwyższy stopień modlitwy, gdyż jest ona najbardziej wolna od własnej korzyści. O ile dziękczynienie związane jest z jakimś dobrem, którego sami doświadczamy lub otrzymali go inni, dla których o takie dobro się modliliśmy, o tyle w uwielbieniu wyrażamy radość i chwałę Bogu za to, że jest takim, jakim jest.

Uwielbienie jest tą formą modlitwy, w której człowiek najbardziej bezpośrednio uznaje, iż Bóg jest Bogiem. Wysławia Go dla Niego samego, oddaje Mu chwałę nie ze względu na to, co On czyni, ale dlatego że On Jest. Uczestniczy w szczęściu serc czystych, które kochają Go w wierze, zanim ujrzą Go w chwale. Przez nią Duch łączy się z naszym duchem, by świadczyć, że jesteśmy dziećmi Bożymi; daje świadectwo Jedynemu Synowi, w którym zostaliśmy przybrani za synów i przez którego uwielbiamy Ojca. Uwielbienie zespala inne formy modlitwy i zanosi je do Tego, który jest ich źródłem i celem: „Dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy” (1 Kor 8, 6) (KKK 2639).

Uwielbienie jest fundamentem całej naszej modlitwy zupełnie podobnie jak miłość jest fundamentem wszelkiego autentycznego życia w rodzinie. Dopiero kiedy się kochamy, nasze prośby, wdzięczność, pomoc, uwagi, a nawet krytyka i spory uzyskują właściwy sens. Bez miłości to wszystko ma charakter załatwiania interesu i rozgrywki. Miłość nadaje temu właściwy sens. Podobnie jeżeli u podstaw naszej modlitwy nie ma uwielbienia, zwracanie się do Boga ma charakter załatwiania sprawy, podobnie jak to ma miejsce w naszych relacjach z urzędami.

Jednocześnie autentyczne uwielbienie jest możliwe wówczas, gdy Bóg jest dla nas Kimś zachwycającym, wspaniałym i dobrym. W tym kontekście widać, jak fatalny wpływ na modlitwę ma groźny obraz Boga bezwzględnego Sędziego, który pokutował w naszym katolickim wychowaniu. Ten obraz był związany z przeakcentowaniem moralności w życiu duchowym, z mniemaniem, że aby uzyskać  Bożą łaskawość, musimy się wykazać przed Nim dobrymi uczynkami. Taki obraz raczej przeraża niż pociąga. Św. Jan napisał w swoim liście: W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości (1 J 4,18). Zasadniczym źródłem groźnego obrazu Boga jest lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. On prowadzi w konsekwencji do braku spontanicznej modlitwy uwielbienia.

W tym momencie widać wielką wagę warunku, jaki podaje przy określeniu modlitwy wewnętrznej św. Teresa:

Modlitwa wewnętrzna nie jest, według mnie, niczym innym jak głębokim związkiem przyjaźni, w którym 2562-2564rozmawiamy sam na sam z Bogiem, w przekonaniu, że On nas kocha (KKK 2709).

Bez świadomości, że Bóg nas kocha, modlitwa nie ma prawdziwie chrześcijańskiego wymiaru. Ewangelia w istocie streszcza się w jednym orędziu: Bóg jest miłością (zob. 1 J 4,8), miłością bezwarunkową i bezinteresowną. On tak nas umiłował, że dał swojego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w Niego wierzy, osiągnął życie wieczne (zob. J 3,16). Odkrycie tej prawdy jest dla nas drogą do pełni modlitwy i pełni życia.

Święty Łukasz często wspomina w swojej Ewangelii o zdumieniu i uwielbieniu wobec cudów Chrystusa; podkreśla to także, gdy mówi w Dziejach Apostolskich o dziełach Ducha Świętego, takich jak: wspólnota jerozolimska, uzdrowienie chromego przez Piotra i Jana, tłum, który uwielbia Boga za cud, poganie z Pizydii, którzy „radowali się i wielbili słowo Pańskie” (Dz 13, 48) (KKK 2640).

Uwielbienie pojawia się spontanicznie w sytuacji doświadczenia wielkiej łaski, której się nie spodziewaliśmy, a która nam dana wskazuje na wielkość Bożej miłości do nas. Jednak aby zobaczyć tę łaskę, trzeba umieć patrzeć. Można bowiem patrzeć i nie widzieć, przyjąć to, co się stało za naturalną konsekwencję przypadkowych zbiegów okoliczności lub za zrządzenie losu bądź za coś, co się nam należało. Takie podejście w zasadzie uniemożliwia zarówno wdzięczność, jak i uwielbienie a tym samym samą modlitwę. Trzeba umieć się zdumieć, zadziwić, że stało się tak, jak się stało, a przecież mogło się stać zupełnie inaczej, mogliśmy nie otrzymać łaski!

„Przemawiajcie do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach” (Ef 5, 19; Kol 3, 16). Podobnie jak natchnieni pisarze Nowego Testamentu, tak pierwsze wspólnoty chrześcijańskie odczytują na nowo Księgę Psalmów, wyśpiewując w nich misterium Chrystusa. Odnowione w Duchu, układają również hymny i pieśni opiewające niesłychane wydarzenie, jakie Bóg wypełnił w swoim Synu: Jego Wcielenie, Jego Śmierć zwyciężającą śmierć, Jego Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie na prawicę Ojca. Właśnie z tego „cudu” całej ekonomii zbawienia wznosi się doksologia, uwielbienie Boga (KKK 2641).

W kontekście wydarzeń z życia Jezusa i Jego dzieła zbawienia psalmy nabierają nowego sensu. Jest dla nas zdumiewające, jak te teksty poetyckie, „pieśni chwały”, jak się nazywa Księga Psalmów w języku hebrajskim, pieśni pełne natchnienia i wzniosłości, i tak jedynie nieśmiało zapowiadają wydarzenia z życia Jezusa i robią to momentami niezmiernie precyzyjnie, jak np. Psalm 22 opisuje Jego mękę i dzieło po zmartwychwstaniu. W ten sposób objawia się tajemnica Słowa Bożego, które jest ukryte w słowie człowieka, autorów i redaktorów tekstów biblijnych, odsłania wielkie sprawy Boże, co uzyskuje swoją pełnię w Osobie Jezusa Chrystusa. Przedziwne wydaje się to, że w „w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach” odkrywamy ogromną mądrość i prawdę. Mało tego, tak wyrażona prawda, wydawałoby się wręcz fantastyczna, i tak nie dosięgała do jej pełni, jaka się dokonała przez narodzenie się Syna Bożego w ludzkiej postaci i w Jego miłości do końca przez ofiarowania swojego życia za nas. Uwielbienie i głoszenie chwały Bożej okazało się w tym momencie największą mądrością i prawdą.

Apokalipsa — Objawienie „tego, co ma wkrótce nastąpić” — opiera się na pieśniach liturgii niebieskiej, ale także na wstawiennictwie „świadków” (męczenników: Ap 6, 10). Prorocy i święci, wszyscy ci, którzy stracili życie na ziemi, świadcząc o Jezusie, niezliczony tłum tych, którzy po wielkim udręczeniu wyprzedzili nas w drodze do Królestwa, śpiewają pieśń chwały Temu, który zasiada na Tronie, oraz Barankowi. W jedności z nimi Kościół na ziemi wyśpiewuje również te pieśni w wierze i pośród doświadczeń. Wiara wyrażona w prośbie i we wstawiennictwie zachowuje nadzieję wbrew wszelkiej nadziei i wypowiada dziękczynienie za „wszelki dar doskonały zstępujący z góry, od Ojca świateł” (Jk 1, 17). Wiara jest w ten sposób czystym uwielbieniem (KKK 2642).

Zwieńczeniem Nowego Testamentu jest Apokalipsa, ostatnia księga Pisma Świętego. Nie tylko jej umieszczenie na końcu, ale sama jej kompozycja nadaje jej charakter zwieńczenia. Zasadniczą sceną, na której rozgrywają się opisane w niej wydarzenia, jest liturgia w niebie, liturgia uwielbienia Boga w Jego świętości. Z tego zasadniczego planu uzyskujemy w kolejnych odsłonach wgląd w to, co się dzieje na ziemi. Jednak opisane wydarzenia na ziemi mają charakter symboliczny, co oznacza, że odnoszą się one nie do określonych, pojedynczych wydarzeń w historii, ale do ich sensu. Dlatego można je odnieść  do wielu konkretnych wydarzeń w całej historii ludzi na ziemi. Nieustannie bowiem trwa na niej walka sił zła z wierzącymi, walka wydaje się przegrywana, lecz kolejne interwencje Boga za pośrednictwem aniołów oczyszczają świat ze zła, przygotowując finalne zwycięstwo, które i tak już zostało dokonane przez „Baranka zabitego”. Apokalipsa jest księgą pocieszenia i finalnego objawienia się Boga przychodzącego zbudować Miasto Święte — Jeruzalem nowe (Ap 21,10), w którym On sam i Baranek są światłem i radością życia.

Eucharystia zawiera i wyraża wszystkie formy modlitwy; jest „czystą ofiarą” całego Ciała Chrystusa „na chwałę Jego imienia”; jest — zgodnie z tradycjami Wschodu i Zachodu — „świętą ofiarą uwielbienia” (KKK 2643).

W naszym życiu wiary centrum jest Eucharystia, która ogniskuje w sobie wszystko: i całą symbolikę życia, naszą codzienność, modlitwę, i wysiłek, dając nam w tym wszystkim komunię z Bogiem przez Chrystusa mocą Ducha Świętego. Wszystko to ku chwale Boga Ojca:

Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, Tobie, Boże, Ojcze wszechmogący, w jedności Ducha Świę­te­go, wszelka cześć i chwała, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Włodzimierz Zatorski OSB Modlitwa chrześcijańska. Refleksje nad IV częścią Katechizmu Kościoła Katolickiego Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC