Parafia Św. Wojciecha w Przasnyszu

Błogosławiona pielęgniarka.

 

Hanna Chrzanowska – błogosławiona pielęgniarka

RELIKWIE BŁOGOSŁAWIONEJ HANNY PRZECHOWUJEMY W KAPLICY SZPITALNEJ W PRZASNYSZU

Ona nam zawsze matkowała, była taka ciepła i zawsze na swoim miejscu – mówi o bł. Hannie Chrzanowskiej jej uczennica, Helena Matoga. 28 kwietnia będziemy obchodzić drugą rocznicę beatyfikacji pielęgniarki.

Bł. Hanna Chrzanowska (1902-1973)

Autor/źródło: Scotch Mist / commons.wikimedia.org / CC BY-SA 4.0

Kult bł. Hanny Chrzanowskiej, patronki pielęgniarek i ochrony zdrowia, nieustannie się rozwija. Relikwie błogosławionej znajdują się w każdym województwie w Polsce, a także w 10 państwach na całym świecie (Włochy, Stany Zjednoczone, Filipiny, Rosja, Brazylia, Tanzania, Madagaskar, Kuba, Ukraina i Burkina Faso). Dzięki staraniom duchownych oraz osób świeckich, relikwie wprowadzane są do kaplic szpitalnych i kościołów.

Pierwsze zostały wprowadzone do kościoła pw. Najświętszej Maryi Panny w Ostrowie Wielkopolskim 29 kwietnia 2018 roku, dzień po beatyfikacji. Podczas 94. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Służby Zdrowia na Jasną Górę w maju 2018 r., pielęgniarki z Krakowa przekazały relikwie bł. Hanny Chrzanowskiej Krajowemu Duszpasterzowi Służby Zdrowia, ks. Arkadiuszowi Zawistowskiemu. To rozpoczęło peregrynację po polskich kościołach, szpitalach, hospicjach, DPS-ach i ZOL-ach.

19 grudnia 2018 roku relikwie zostały sprowadzone do kaplicy szpitalnej Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Wadowicach. „Hanna Chrzanowska dała podwaliny dla pielęgniarstwa rodzinnego. W tamtych czasach zrodziła się również tradycja spotkań opłatkowych na Franciszkańskiej 3 dla pielęgniarek i położnych, która trwa do dziś. Karol Wojtyła zwany był „Wujkiem”, z kolei Hanna Chrzanowska „Ciotuchną”. (…) I tak to się zaczęło, spełniło się moje marzenie, że nasza Hanka będzie w Wadowicach. Bo przecież stąd był „Wujek”, to i „Ciotuchna” musi to być.” – czytamy wspomnienia wadowickiej pielęgniarki, Jolanty Łysak, która była jednym z inicjatorów sprowadzenia relikwii do ZZOZ.

Hanna Chrzanowska jest patronką wielu szkół oraz placówek o charakterze opiekuńczym. Już w 1976 roku jej imię nosiła szkoła medyczna w Ostrowie Wielkopolskim, obecnie Medyczne Studium Zawodowe. Jak wyjaśnia Helena Matoga, uczennica Chrzanowskiej oraz postulatorka jej procesu beatyfikacyjnego, środowisko szkolne mocno trzyma się błogosławionej. Ponadto emerytowane nauczycielki, wzorem najlepszej pielęgniarki, przy jednej z parafii w Ostrowie pielęgnują chorych. W Niedzielę Miłosierdzia grono pedagogiczne zainicjowano nowennę przez wstawiennictwo Hanny w intencji ustania pandemii, polecając w sposób szczególny pielęgniarki oraz wszystkie osoby posługujące chorym, jednocześnie dziękując Bogu za dar jej życia i beatyfikacji. Jedna z nauczycielek, również z ostrowskiej szkoły, podzieliła się świadectwem ocalenia życia podczas największego trzęsienia ziemi na wyspie Lombok. „Modliłam się do Hani, żeby pozwoliła nam przetrwać i powrócić do domu. (…) Trzęsienie ziemi o magnitudzie 6,9, które nawiedziło wyspę Lombok, było jednym z najgorszych w historii tej wyspy. Zginęły 563 osoby, a rannych zostało 1477 osób. My dzięki opatrzności Boskiej i wstawiennictwu Hanny Chrzanowskiej żyjemy!” – czytamy na stronie hannachrzanowska.pl poświęconej błogosławionej, prowadzonej przez Katolickie Stowarzyszenie Pielęgniarek i Położnych Polskich.

W Archidiecezji Krakowskiej bł. Hanna patronuje m.in. Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „AGAPE” w Krakowie, Zakładowi Opiekuńczo-Leczniczemu w Zatorze, Centrum Opieki Wyręczającej dla Przewlekle i Nieuleczalnie Chorych Dzieci w Krakowie oraz Szkole Policealnej Pracowników Służb Medycznych i Społecznych dla Dorosłych w Krakowie.

W kościele św. Mikołaja w Krakowie, w którym spoczywa błogosławiona, w każdy czwartek o godz. 17 odbywa się adoracja Najświętszego Sakramentu, podczas której czytane są prośby oraz podziękowania za jej wstawiennictwo. Wpisywane są one do specjalnej księgi wystawionej w kościele lub przesyłane za pośrednictwem strony internetowej. – Ludzie często gromadzą się w naszej świątyni na modlitwie, by prosić i dziękować za wstawiennictwo bł. Hanny Chrzanowskiej. Przed tą przerwą w każdym tygodniu było po kilkadziesiąt próśb i podziękowań – mówi ks. Józef Gubała, proboszcz parafii. – Również każdego 28 dnia miesiąca sprawujemy Eucharystię w intencji chorych – dodaje.

Jakie słowa błogosławiona skierowałaby do pielęgniarek w obecnej sytuacji? – Aby widzieć człowieka, modlić się i być z chorym aż do końca. Hanna nigdy nie nawracała nikogo na siłę, ale starała się swoją postawą etyczną dawać taki wzór. Myślę, że dzisiaj większość pielęgniarek tę postawę reprezentuje. Pielęgniarką jest się do końca życia – tłumaczy Helena Matoga. – Wiele z nich poznało Hannę, widać to po kulcie i pracach, które powstają. Na uczelniach powstaje wiele prac w oparciu o dzieła Hanny i o jej przykład – opowiada Helena Matoga i wspomina o „Rachunku sumienia pielęgniarki” autorstwa Chrzanowskiej.

Hanna Chrzanowska przeżyła dwie epidemie. W 1914 r., gdy miała 12 lat, zachorowała na czerwonkę. Helena Matoga wyjaśnia, że w szpitalu, w którym przebywała (ufundowanym przez jej ciotkę, Zofię Szlenkierównę), przeżywała również chwilę szczęścia. Z zachwytem obserwowała personel medyczny oraz zwracała uwagę na wyleczone dzieci. Pewnemu chłopcu, który nie miał w czym wyjść ze szpitala, wraz z mamą kupiły ubrania. Zaś podczas epidemii choroby Heinego-Medina w latach 50., kiedy była wicedyrektorką szkoły pielęgniarskiej, szczególnie troszczyła się o młode pielęgniarki, które zostały zwerbowane do szpitala w dniu otrzymania dyplomu.

Ona nam zawsze matkowała, była taka ciepła i zawsze na swoim miejscu – wspomina Helena Matoga. – Bardzo kochała dzieci, zwłaszcza te w jakiś sposób pokrzywdzone. Jest taki urywek listu do krewnej, w którym Hanna opisała pobyt w szpitalu z powodu rozpoznanej choroby nowotworowej. Przebywała w klinice ginekologii i położnictwa. Wieczorami szła do kaplicy na Mszę i wracała z niej przez oddział położniczy. Zawsze stawała przed drzwiami salki noworodkowej. Na ogół bywało tam 30-40 dzieci, więc nie było chwili spokoju. Nawet jeśli dzieci były nakarmione i nie płakały, to było takie gruchanie, taki szum. Ona zawsze stawała pod drzwiami słuchać kwilenia. Ale ona napisała „kwilenie” wielką literą. Dla niej to było takie ważne. Byłaby wspaniałą matką, ale dla Boga wybrała inną drogę – opowiedziała Helena Matoga.

Za: Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *